|
Prawo do wychowywania dzieci : państwo czy rodzina ?
|
|
09-24-2012, 12:32 AM
Post: #1
|
|||
|
|||
|
Prawo do wychowywania dzieci : państwo czy rodzina ?
Temat oparty na artykule zawartego na stronie RV:
http://pl.radiovaticana.va/Articolo.asp?c=623884 Jakby nie patrzeć - ten ksiądz ma całkowitą rację, przynajmniej według mnie. Państwo zbyt często ingeruje w sytuacje rodzinne, w które ingerować nie powinien, często nawet bardziej szkodząc niz pomagając dzieciom. Są sytuacje trudne w których ingerencja jest jak najbardziej potrzebna, ale jest też wiele sytuacji, gdy państwo niszczy rodziny po przez takie "pchanie sie na siłę" odbierając rodzicom dzieci i pakujac je do róznych placówek decydujac za rodziców co jest dobre dla dziecka Chyba warto by było, aby się zastanowić czy ten ksiądz nie mówi prawdy? Jak dla mnie to jest to oczywiste, ale patrząc sie na działanie placówek opiekuńczych, także w naszym kraju to wyglada to znacznie inaczej, gorzej. Jak czuje sie dziecko odbierane rodzicom? Zapraszam do zapoznania sie z tm tekstem oraz do dyskusji. "Miłość oznacza rozprowadzać ciepło, nie dusząc się przy tym wzajemnie. Miłość oznacza być ogniem, ale wzajemnie się nie spalać." Phil Bosmans |
|||
|
09-24-2012, 10:12 AM
Post: #2
|
|||
|
|||
|
RE: Prawo do wychowywania dzieci : państwo czy rodzina ?
Opowiem pewną sytuację z mojego życia względem poruszonej przez Tomasza32 tematyki.
Otóż kilka lat temu , moja najstarsza córka , będąc w gimnazjum , zachorowała tak , że niemal cały rok spędziła w domu w łóżku. Miała napady boleści i gorączkowała. W końcu udało się doprowadzić na drugi rok szkolny do zorganizowania zajęć indywidualnych w domu. Niestety czasami bywało tak , że na przjście nauczyciela do domu córka miała takie boleści , że nie pomagał tramal . W końcu zostaliśmy wezwani do szkoły na naradę z dyrektorem i panią pedagog. Wytłumaczono nam , że gorączka nie może stanowić takiej zapory dla uczenia się !!!!!!! W końcu , niespodziewanie przyszło zawiadomienie z sądu rodzinnego do nas o rozprawie na temat : dokonanie rozeznania sytuacji rodzinnej. Po rozprawie wyrok był jasny: niczego z zarzutów symulacji i niedbalstwa nie udowodniono i sąd orzekł niewinność naszą !!!!!! Nikt nas nie przeprosił za pomówienie i stworzenie wielomiesięcznej atmosfery nagonki. Miesiąc później , osoba która nas chciała skrzywdzić , zapadła na tak poważne problemy z kręgosłupem , że nie było jej pół roku !!!!!! Bóg słyszy wołanie biedaka !!! ! Pisze o tym , gdyż wydaje się , że ingerencja w domowy Kościół , jakim jest rodzina , jest niedopuszczalna. Uważam to za celową politykę grup stojących wysoko w hierarchii Unii Europejskiej i ONZ. Nie chciałbym być postrzegany , jako człowiek politykujący-gdyż mnie polityka w ogóle nie interesuje - lecz widzę w tym działania masonerii. Poświęce jej dziś lub jutro osobny temat. http://www.jhs.fora.pl |
|||
|
09-30-2012, 11:31 PM
Post: #3
|
|||
|
|||
|
RE: Prawo do wychowywania dzieci : państwo czy rodzina ?
Starsze pokolenie wychowywane w spoób nawet ostry a więc z użyciem paska na tyłek dziecka wcale nie jest gorzej wychowane niż te współczesne bezstresowe metody bez klapsów, nawet bym powiedział, że jest bardziej przygotowane do życia niz to nowe pokolenie, mimo, że dostawało po tyłku. Ja akurat byłem wychowywany właśnie w taki sposób i nie zostałem bandytą, nie toleruje zła, nadużywania niepotrzebnie siły, przemocy, ale wiem doskonale, że jeśli cos jest złe, jesli cos krzywdzi drugiego człowieka to tego sie nie robi. Wystarczy jednak spojrzeć na to nowe pokolenie i widać ogromne różnice w sposobach wychowawczych: dzieci wychowywane bez karności na więcej sobie pozwalają, nie znają konsekwencji za swoje złe zachowania, myslą, że wszystko im wolno, bo są pod ochroną i nie mozna stosować wobec nich kar cielesnych, ale jak same coś zrobia drugiej osobie to już wszyscy albo staja w obronie dziecka albo najchetniej zliczowałoby sie rodziców lub takie dziecko, że zrobiło coś ogromnie krzywdzącego. Obraz ukazywany np w takim programie jak sąd rodzinny ukazywał jak sie traktuje dzieci, które nie radzą sobie w życiu - stwierdzenia sądu, że dziecko jest zdemoralizowane są często dla takiego dziecka/młodego człowieka bardziej krzywdzące niż takie wychowanie w karności. Gdy wychowuja dziecko rodzice to dziecko ma świadomość, że nawet jeśli zostanie ukarane w taki czy inny sposób, to czynią to jego rodzice i robią to nie dlatego, że chca krzywdzic swoje dziecko, ale dlatego, że chca je dobrze wychować - o ile sposoby wychowawcze rodziców rzeczywiście nie przekraczaja granic właściwego traktowania dziecka.
Niestety w niektórych krajach europejskich dzieci maja takie prawa, że mogą spokojnie podawac swoich włąsnych rodziców do sądu, na policję i rodzice na długi czas moga trafic do więzienia tylko dlatego, że chcieli wychować właściwie dziecko. W tych krajach dzieci po przez takie możliwości rozwalaja swoją własną rodzinę. U nas moga trafić do placówek lub rodzin zastępczych. Czy tak ma wyglądac nowe pokolenie? - porozwalane rodziny tylko dlatego, że państwo pakuje sie w role rodziców i chce wychowywać dzieci po przez placówki opiekuńcze? Czy tam dzieciom jest lepiej niz w rodzinnym domu? Czy państwo lepiej wychowa dzieci niż rodzice biologiczni? Może w tych bardziej drastycznych przypadkach napewno tak, ale każdy normalny kochający rodzic nawet po przez karcenie swoich dzieci nie chce je krzywdzić, ale dobrze wychować, tak aby dziecko wiedziało co jest dobre a co złe. Nie uważam, aby państwo lepiej potrafiło wychować dzieci po przez placówki czy inne formy opieki. Każdy dobry rodzic powinien znac granice wychowywania dziecka w karności: nie wolno przesadzać, ale też nie można pobłażać dziecku za powazne występki dzieci, aby dziecko mogło zrozumieć, że czegoś NIE WOLNO ROBIĆ a gdy nie pomagą spokojne metody wychowawcze to można dziecko sprowadzić do takiego poziomu, aby zrozumiało, że czegoś NIE WOLNO ROBIĆ. Łatwo jest rozwalic rodzinę, trudniej jest ją odbudować lub w co raz to starszym wieku wychować dobrze dziecko. Jak dla mnie obecne metody wychowawcze bardziej szkodzą dziecku niż pomagają a państwo niestety zamiast pomagac rodzinom to bardziej im szkodzi po przez takie działania. I czy jest to masoneria czy inne grupy to nie ma znaczenia, cel jest jeden: niszczyc rodziny. W normalnej rodzinie nawet w karności wychowywane dziecko bedzie wdzieczne swoim rodzicom za trud jaki wkładaja lub włożyli w wychowanie dzieci. "Miłość oznacza rozprowadzać ciepło, nie dusząc się przy tym wzajemnie. Miłość oznacza być ogniem, ale wzajemnie się nie spalać." Phil Bosmans |
|||
|
10-04-2012, 01:05 PM
Post: #4
|
|||
|
|||
| RE: Prawo do wychowywania dzieci : państwo czy rodzina ? | |||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc
Portal



