I to jest właśnie zatrważające w tym wszystkim.
Ubzdurali sobie ... Próżność pod płaszczykiem pokory. To diabeł potrafi zrobić , lecz jednego na pewno nie : nie potrafi udawać posłuszeństwa !
A tego zabrało katarom, niektórym templariuszom, Husowi, Lutrowi i innym "światłym reformatorom"....
A co z suksesją apostolską u protestantów?
Nie wiem, lecz ich podejście do sprawy władzy zwierzchniej w Kościele jest dla mnie nie tyle żenujące , co po prostu smutne , ponieważ nie uznając autorytetu instytucji , czy też jednostki , chcą być postrzegani za jedynych depozytariuszy Prawdy , którzy powołują się na jedyny autorytet w postaci Biblii , zapominając jednak o tym , że Biblia sama z siebie nie mówi , a na zasadzie podstawienia : to oni , jako jednostki stanowią autorytety same dla siebie , w czym widzę ścisłą konotację do reguły masońskiej, w której to panuje zasada władzy narodu i woli większości w konsekwencji.
Nie dziwi mnie to zresztą ...
24 czerwca 1717 roku w Londynie utworzono Lożę Londynu , a inicjatorami tego dzieła byli 2aj pastorzy protestanccy .
Stąd sukcesja w wydaniu protestantów ma dla mnie wymiar jedynie kuriozalny, ponieważ każdy jest sobie papieżem ...
(09-25-2012 12:07 PM)exe napisał(a): [ -> ]...., ponieważ nie uznając autorytetu instytucji , czy też jednostki , chcą być postrzegani za jedynych depozytariuszy Prawdy , którzy powołują się na jedyny autorytet w postaci Biblii ,
No właśnie - stąd moje pytanie o sukcesję. Oni jej po prostu nie uznają. A w wiekszości z nich (wspólnot, zborów, kościołów - denominacji) jest jej wręcz brak.
Zasada Sola Scriptura której są zwolennikami (tylko autorytet biblii) jest absolutnie błędna, co już gdzieś na tym forum wykazywałem (chociaż nie - chyba na innym - na Sancti).
Na nauczanie Kościoła składa się Biblia, Tradycja Apostolska i Magisterium Kościoła. Biblia sama w sobie bez Kościoła byłaby martwą literą. Owszem Biblia jest krystalizacją Słowa Bożego, ale Słowo jest o wiele szersze niż ona. W pierwszych wiekach, nie było Nowego Testamentu, a Kościół trwał i miał sie dobrze.
Podobnie ze Starym. Lud Starego Przymierza funkcjonował, istniał, wyznawał wiarę w Jahwe (Jestem) zanim cokolwiek spisano. Działanie Boga i relacja Bóg człowiek i człowiek Bóg istniała na długo przedtem zanim dla celów praktycznych zaczęto spisywać wydarzenia zbawcze. I zaczęto od hymnów, pieśni czy psalmów, bo to było potrzebne do liturgii. Pomagało w niej. Liturgia, jako odpowiedź na działanie Boga wobec człowieka istniała zanim powstało Pismo. A juz tam gdzie było Zgromadzenie i była liturgia, był Kościół.
I tak było zarówno z Kościołem przed Chrystusem (Synagogą) jak i po Chrystusie. Kościół Chrystusowy jest wypełnieniem Synagogi. Ma w niej swoje korzenie.
Jak widać - bez Pism można się na upartego obejść. (piszę to przy całym szacunku do Biblii, jako Pism Objawionych) Sola scriptura nie jest więc prawidłową zasadą. Jeśli protestanci mylą się w tak zasadniczej sprawie, mylą sie również w innych. Jak np nastepstwo apostolskie, czy prymat Piotra. O tym ostatnim również mogę pisać, ale chyba nie w tym temacie, i nie wszystko naraz.

Reasumując: nie mogą być depozytariuszami Prawdy, jeśli błądzą w zasadniczych kwestiach. Albo ich nie rozumiejąc. Może stąd owa walka o której piszesz?
Będę pamiętał dobrze Twój post, gdyż rozwiewa on wiele moich rozterek dotyczących błędnego podejścia protestantów do kwestii przez nas omawianych.
Szczególnie zaakcentuję Twój argument o Liturgii , Psalmach, etc które były przed Pismem.
Rzeczywiście , Twoja argumentacja jest też swoistym testem na badanie zaślepienia "argumentujących" protestantów .
Pozdrawiam serdecznie.
(09-25-2012 02:12 PM)exe napisał(a): [ -> ]Szczególnie zaakcentuję Twój argument o Liturgii , Psalmach, etc które były przed Pismem.
Hmm... może warto by dodać, że pierwsze teksty pisane zaczęły powstawać dopiero w epoce królestwa, kiedy był już pałac, biblioteka, skrybowie itp.
A pierwszą próbą kodyfikacji różnych pism, zredagowanie ich w jedną "księgę" była reforma Ezdrasza i Nehemiasza w okolicach 500r. przed Chrystusem, kiedy to mocą Dekretu Cyrusa Wielkiego powrócili z Niewoli Babilońskiej do Jerozolimy. I w uroczysty sposób proklamowali różne istniejące już Pisma (wiele z nich powstało właśnie w niewoli babilońskiej- sekretarze proroków spisywali ich mowy).
Historia zbawienia zaczyna się ok.2000 lat przed. Chr. od Abrahama. - I praktycznie aż do Ezdrasza i Nehemiasza - czyli przez 1500 lat Bóg działał w historii narodu wybranego a pism nie było!.
W sumie redagowanie Starego T. skończyło się około 100 roku p. Chr.
O ile dobrze pamiętam - jeśli chodzi o N. T. to pierwszy spisany fragment powstał w 53 r. po Chr. - (któryś z listów). A Kościół żył. Eucharystie uroczyście w każdą noc z soboty na niedzielę obchodzono.
Głoszono kerygmat, powstawały nowe Wspólnoty. A pism nie było.
Spoko jest czytanie o historii rozwoju Pisma Świętego , okraszonej dodatkowo datami i imionami.
Niestety , ja nigdy nie czytałem jakoś szczególnie tej tematyki , ponieważ siedzę w profilu bardziej metafizycznym :-) , dlatego tym bardziej dziękuje za naukę.
Wnioskuję więc , że Protestanci trochę fundamentalizują , skoro logiczne wnioskowanie nie wpływa na ich ocenę rzeczywistości.
Po prostu mentalnie siedzą w XVw.
Co to znaczy siedzieć mentalnie w 15 wieku?
Nawiązując do poprzednich postów adwersarzy , chciałbym powiedzieć , że dla mnie Apokalipsa ma również wymiar profetyczny.
Tzn wykazywać się taka mentalnością i rozumieniem jakie były 500 lat temu. - zatrzymali się na pewnym etapie rozumienia...