|
Cztery Noce
|
|
11-22-2015, 11:04 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-22-2015 11:07 PM przez TOMASZ32.)
Post: #5
|
|||
|
|||
|
RE: Cztery Noce
Myślę Sant, że obaj mamy wspaniałe doświadczenia Nocy Paschalnej. Czy ktoś jeszcze jest wśród nas - tego nie wiem, ale jeśli jest to niech się podzieli swoim doświadczeniem. Natomiast dla mnie każda z tych części - NOCY była czymś szczególnym, wyjątkowym i zawsze czekał na kolejne czuwanie Paschalne, nawet chciałem aby już za tydzień znowu było kolejne czuwanie. Dla innych mogła to być noc trudna, męcząca, bo to cała noc siedzenia i słuchania. Słuchania, ale czego? To istna uczta Słowa Bożego.
Ktoś może powiedzieć, że karmić się Słowem Bożym można codziennie - czytając Biblię i nie trzeba siedziec w nocy. To nie to samo. To przeżywanie Nocy jest szczególne. Pierwsza noc z potężnym doświadczeniem wejścia w nasze ciemności grzechu a więc Liturgia Światła. W wielu parafiach jest już taka Liturgia organizowana i miałem okazje a takich uczestniczyć, ale to nadal nie to samo. Światła co prawda pogaszone, ciemno, ale to tylko mrok, nie ma tej prawdziwej ciemności, gdzie nikogo nie widać, słychac tylko oddechy czuwających, płacz dzieci, które może nie wiedzą co to sie dzieje i boją się ciemności. Każdy jednak starszy wchodząc w tą ciemność ma doświadczenie wejścia w grzech - tą ciemność w której nic nie może zrobić, nic nie widzi. Gdy wchodziłem w tą ciemność przypominały mi się lata spędzone po za Kościołem słuchając diabelskiej muzyki. Ta ciemność to ta sama ciemnosć, która trwała prawie przez 10 lat, CIEMNOŚĆ BEZ BOGA. I po jakimś czasie wchodzi światło - Światło, które rozjaśnia ta ciemność grzechu. Światło, ale jakie światło? To nie tylko światło Paschału, to światło to Chrystus, który wchodzi w tym świetle, aby wydobyć mnie z ciemności. I rzeczywiście tak było w moi życiu: po prawie 10 latach ciemności przychodzi Chrystus aby mnie z tej ciemności wyprowadzić, dać mi inne, nowe życie, dać mi to czego pragnąłem. Zaprosił mnie na Drogę, która przemieniła moje życie, dostałem to czego pragnąłem - własną rodzinę, dzieci. Jezus przyszedł, aby dać mi szczęście, sprawił abym był szczęśliwy i dziękował Bogu za wszystko co robi. Jezus Chrystus nie chce aby człowiek był nieszczęśliwy, ale aby mógł przyjść człowiek sam musi tego chcieć, musi Go zaprosić i przyjąć do swojego serca. Gdy wchodzi historia Abrahama czuję to co mnie zniewala, to co nie pozwala mi być blisko Boga: przywiązanie do rzeczy, do ludzi, do wszystkiego co zabiera mi czas i utrudnia modlitwę. Podobna sytuacja jest i teraz - masa spraw, masa oinnych rzeczy, które stają miedzy mną a Bogiem. Tylko teraz nie mam juz nocy Paschalnej, nie mam tego doświadczenia przeżywania jej osobiście, ale pozostaje mi samemu sięgac po Biblie i wtapiac sie w teksty, aby coć do mnie dotarło. Ale nie zawsze dociera, nie zawsze to Słowo działa tak, jak działąlo podczas czuwania Paschalnego. To szczególny czas, czas łaski, czas wyzwolenia, czas zwycięstwa życia nad śmiercią. Ta sytuacja Abraka pokazuje mi zawsze jedną drogę, jedno rozwiązanie wobec przywiązania: trzeba zabić to co niszczy, aby uwolnić sie i wejść wta relację z Bogiem. Oczywiście nie chodzi tutaj o rzeczywiste pozbawienie kogoś bliskiego życia, ale chodzi o odcięcie się od tego co nas zabija, od tego co niszczy relacje z Bogiem, tak jak to chciał uczynić Abraham. Tylko on miał jeszcze doświadczenie ogromnego cierpienia stając miedzy Bogiem a synem. Kogo wybrał? Boga. Ktoś może powiedzieć, że to bardzo drastyczne podejście Boga do takiej próby wiary. Bóg nigdy nie odbiera czegoś by nie dać czegoś w zamian, czegoś więcej. Abraham tego doświadczył wybierając Boga a Bóg tez nie skazał go na tak ogromne cierpienie, pozostawił mu syna. Leczenie z takiej sytuacji, gdy musimy wybrac miedzy tym co kochamy, miedzy tym do czego jesteśmy bardzo przywiązani a Bogiem jest bardzo trudne i wymaga tego doświadczenia cierpienia. Mnie zawsze ciężko jest pozbywać sie tego co lubię, co kocham na rzecz relacji z Bogiem i czuję się wtedy tak samo jak wtedy, gdy byłem w tej ciemności. Trzeba znowu szukać światła, które rozproszy ciemnośc grzechu. To samo doświadczenie niewolnictwa przeżywam słuchając Słowa o wyjściu z niewoli egipskiej. Jednak to słow jest pełne nadziei i daje przekonanie, że Bóg z tej niewolni sam potrafi uwolnić, trzeba tylko pójść za tymi, którzy maja mnie prowadzić z kraju niewoli do wolności. Myślę, że nie da sie temu zaprzeczyć, iz najlepszym przewodnikiem, który może wyprowadzać nas z niewoli grzechu jest Kościół, który można porównac do tego biblijnego Mojżesza. To kościół mnie prowadził z tej niewoli grzechu, w którym byłem do wolności. I może teraz, gdy też wchodze w jakies grzechy moge czuć się wolny, bo wiem, że te upadki są na drodze do wolności, że mogę swobodnie pójść do konfesjonału i pozbyć sie tego co mnie niszczy, doświadczyć oczyszczenia i przebaczenia. Gdybym trwał w tej ciemności jaką było słuchanie diabelskiej muzyki byłbym nadal niewolnikiem zła. Gdy słuchałem Słowa o przyjściu Chrystusa, o Jego śmierci zmartwychwstaniu, o męce jakiej doświadczył wstępowała we mnie nadzieja - oto przychodzi Ten, który ma większą władze od zła, wiekszą moc, aby wyrwać mnie ze śmierci, dać mi nowe życie, znacznie lepsze od tego ziemskiego. Teraz gdy upadam to często myślę o Chrystusie - przecież On jest ponad moimi grzechami, przeciez on jest Panem Miłosierdzia, nie po to dał się dla mnie zabić, abym ja musiał być niewolnikiem zła. To mnie mowtywuje aby udac sie do Jezusa po przebaczenie. Także ta świadomość nagłej śmierci w stanie grzechu jeszcze bardziej mobilizuje do spowiedzi a także do uczepienia się Chrystusa, aby znowu nie upaść. Przypomina mi się w tym miejscu sytuacja na jeziorze, gdy Jezus chodził a Piotr także chciał i zacząl tonąć. Wiara slabnie i przychodzi upadek, przychodzi śmierć, gdy wołamy"Jezu ratuj" można liczyć na to, że Jezus przyjdzie, że nas wyciągnie z tego dna, z tych fal śmierci. Te noce sa nie do opisania, chociaż starałem się to troche przybliżyć ze swojego doświadczenia, ale doświadczenie to doświadczenie, nie da się tego opisać, tego po prostu trzeba doświadczyć. Teraz nie jestem już może na Drodze, ale ona pokazała mi właściwy kierunek, zrobiła to co najważniejsze w życiu człowieka: wprowadziła na droge prowadząca do Boga i teraz mogę sam iść tą drogą, mogę sam szukać Boga, prosic Go o pomoc, gdy upadam o przbaczenie i potrzebne łaski. Te noce to noce życia dla każdego, kto ma słaba wiarę, kto żyje w ciemności a chiałby zobaczyć światło, tak jak zobaczył je św. Paweł, gdy spotkał Chrystusa. Oślepł, ale to czego doświadczył calkowicie odmienilo Jego życie. Odmieniło i oje, gdy wróciłem do Chrystusa. Upadki są nadal, ale nie ma juz takiej ciemności jaka była przez te 10 lat słuchania muzyki, z dala od Kościoła, z dala od Boga. "Miłość oznacza rozprowadzać ciepło, nie dusząc się przy tym wzajemnie. Miłość oznacza być ogniem, ale wzajemnie się nie spalać." Phil Bosmans |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
| Wiadomości w tym wątku |
|
Cztery Noce - Sant - 04-01-2012, 01:32 PM
RE: Cztery Noce - exe - 11-25-2012, 11:25 AM
RE: Cztery Noce - largo - 10-15-2013, 03:49 PM
RE: Cztery Noce - Sant - 11-21-2015, 11:19 PM
RE: Cztery Noce - TOMASZ32 - 11-22-2015 11:04 PM
RE: Cztery Noce - Sant - 01-13-2022, 01:37 PM
RE: Cztery Noce - exe - 02-17-2023, 04:46 PM
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc
Portal




