|
Liturgia pokutna w Kościele?
|
|
12-29-2015, 03:28 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-29-2015 03:41 PM przez Sant.)
Post: #33
|
|||
|
|||
|
RE: Liturgia pokutna w Kościele?
Nie - bo wiara bez uczynków jest martwa. Napisałem
(12-29-2015 01:47 PM)Sant napisał(a): Człowiek nawrócony to po prostu chrześcijanin, wierzący w zbawczą moc Jezusa a nie we własne siły. Po prostu - człowiek nawrócony, to ten, który wie że jest słaby, i że sobie nie poradzi ze swoją słabością. Wie również, że jedynym ratunkiem dla niego jest J. Chr.Ważne jest Otwarcie. Uznanie, że to On jest Panem, nie ja. Jeżeli naprawdę uznam, Jeżeli serio Go potraktuję i to co On mi proponuję, to uczynki same przyjdą z czasem. On już zadba o to, da swojego Ducha by pełnić uczynki życia wiecznego. (Jeszcze zależy co rozumiemy pod tym słowem "uczynki życia wiecznego") Natomiast, jeżeli ja czy ktokolwiek inny trochę "napinając muskuły" zaweźmie się i będzie słodki i uśmiechnięty, będzie mówił - przepraszam, będzie innym pomagał, rezygnował z realizacji własnych potrzeb na rzecz drugiego - bo takie jest prawo, czy nawet - bo tak Jezus kazał (wprawdzie z Nim się nie zgadzam, uważam że się akurat tu myli, ale kazał i trzeba to robić) to wcześniej czy później "muskuły pękną" i puszczę i będzie gorzej niż przedtem. Z takim nawróceniem może być trochę jak z ciążą urojoną. Można czuć nawet ruchy, ale to tylko fikcja. Naprawdę jej nie ma. To mniej więcej tak.... I jeszcze coś - jeśli okazuje się że nie ma ludzi doskonałych, czyli nawróconych? To co - tzn że Jezus zbankrutował i Jego Kościół jest fikcją, fantasmagorią? Jeśli uznamy oczywiście ową moralistyczną wizję chrześcijaństwa. Bardzo podoba mi się definicja Kościoła: "wspólnota grzeszników idących razem ku zbawieniu". Taka definicja wcale nie zakłada nawrócenia raz na zawsze - czyli doskonałości, wręcz odwrotnie - tak jak pisałem wcześniej. Związane to też jest z definicja grzechu - że grzech jest czymś co niszczy i zabija. W efekcie grzesznik jest nieszczęśliwy i cierpiący - dlatego Jezus z miłością patrzy na niego - bo nie chce cierpienia człowieka. W mentalności moralistycznej jest inaczej: grzech jawi się jako coś dobrego, tyle że Pan Bóg , nie wiadomo czemu, z sobie wiadomych przyczyn tej rzeczy zabronił. Mentalność zupełnie jak tej księżniczki z bajki która uważała: że gdyby jedzenie lodów było grzechem, to byłyby jeszcze smaczniejsze. A grzech jest w rzeczywistości tym co niszczy i zabija. Tylko ma pozory dobra. |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc
Portal


