Via Ad Deum - Chrześcijańskie Forum Ewangelizacyjne

Pełna wersja: Jak rozeznać swoje powołanie?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Pewne są tylko 3 rzeczy. Znamy to z Katechizmu.
To jest teza, której będę bronił. :-)

Abraham

(11-30-2012 08:28 AM)exe napisał(a): [ -> ]Bóg się nie wprasza d czyjegoś serca.
Może się nie wprasza lecz pozostawia w sercu człowieka, tęsknotę za prawdziwą miłością i szczęściem. Gdy człowieka dopada depresja a ja w niej byłem, czułem się rozdarty na strzępy, chciałem umrzeć i jednocześnie czułem się martwy i żywy zarazem. Nic i nikt mi nie dawało pełnej radości i miłości, patrząc na świat który nas otacza, czułem że jest coś więcej niż to co widze , czułem że Bóg jest ale i czułem że jestem oddalony od Niego i to mnie bolało najbardziej co sprawiło że zaczołem pragnąć i pragne wyłącznie Boga. Choć często zapominam otym, poprzez zaniedbanie życia duchowego i z powodu mojego lenistwa.
(10-04-2012 01:24 PM)Sant napisał(a): [ -> ]Myślę, że jak P. Bóg kogoś do czegos powołuje, to da sobie radę i przebije się przez zgiełk...

Jednak my, ludzie mamy wolną wolę i sami również wpływamy na to, jak będzie wyglądało nasze życie. Czy iść za powołaniem to bardzo trudna decyzja, wiąże się z nią wiele trudności i myślę, że nie jest to takie proste jak mogłoby się wydawać. Dla każdego powołanie do kapłaństwa może wiązać się z czymś innym.

Literatura piękna
Oczywiście. Mamy wolną wolę, możemy odrzucić propozycję Pana Boga, tyle że wtedy nasze życie będzie niekoniecznie szczęśliwe. Dlaczego? - Bo Bóg nie proponuje niczego dla własnego widzimisię, tylko dlatego bo widzi że w tym konkretnie człowiek może sie zrealizować.
A tak na marginesie, był taki, co uciekał przed wolą Boga na drugi koniec świata, ale Bóg i tak go znalazł, by spełnił to, dzięki czemu się nie unieszczęśliwił.
Ale on wykazał odrobinę przynajmniej dobrej woli. Ciekawe czy wiesz o kim piszę?
Piszesz zapewne o Jonaszu.

Dużo napisaliście o powołaniu, ale nie popieracie swoich wywodów Pismem. A przecież to ono odsłania nam prawdę o woli Bożej. Podajcie więc wersety biblijne, które pomogą zrozumieć kwestię powołania.
Brak cytatów z Pisma , nie czyni wypowiedzi niewiarygodną. Możemy odwrócić rozumowanie i stwierdzić, że abyś obalił czyjeś rozumowanie, znajdź cytat z Pisma, który przeczyłby przedstawionym wypowiedziom.

Wszak może być tak, że czyjeś wypowiedzi ściśle bazują na Piśmie Świętym, ale nie są poparte stricte cytatem, ponieważ ktoś ma taki styl.
Właśnie - Largo napisał, że nie powołujemy się na Pismo, a jednocześnie doskonale wiedział o kim piszę. Więc może jednak powołuje się? jednak Jonasz to postać ze St. Testamentu. A Stary Test. ewidentnie wchodzi w skład biblii. Czyż nie tak? Niekiedy po prostu określone poglądy wynikają z logiki wiary, a wiara (katolicka) jest uwarunkowana również Pismem, ale też i działaniem Boga i Tradycją.
Pismo Święte nie określi nam naszego powołania dosłownie, dokładnie. Jest tylko drogowskazem, według ktorego mamy podążać podczas naszego ziemskiego życia a jedną z głównych form uzyskania jakiegokolwiek znaku o naszym powołaniu jest modlitwa. My mamy kierować się w oparciu o Pismo Święte, które daje nam tak naprawdę jedno rozwiązanie: mamy tak żyć, aby pełnić wolę Boga, aby naśladować Chrystusa. Pismo nie mówi nam, że np ja mam wejść w związek małżeński lub być księdzem, siostrą zakonną czy wolną osobą, która poświęca się dla Boga np jadąc na jakies misje lub pełniąc jakąś funkcję w instytucjach pomagaących innym. O takie sprawy musimy sami pytac Boga, korzystać z rekolekcji powołaniowych, które moga nam pomagać w rozeznawaniu powołania. To jest chyba jedno z najbardziej podstawowych źródeł obok modlitwy. Nam samym trudno jest rozeznać swoje powołanie, trudno tez odczytywać znaki Boże dotyczące powołania. Istnieje również duże prawdopodobieństwo, że niektóre znaki możemy odczytać w sposób niewłaściwy, dlatego warto być w kontakcie z jakimś kapłanem, który nam będzie pomagał w tym odkrywaniu powołania.
Wydaje się, że aby przekonać się o swym powołaniu, o talentach, które dał nam Duch Święty, musimy dotrzeć do własnego wnętrza, co by stać się prawdziwym sobą - a więc tym człowiekiem, jakiego Bóg zawsze chciał widzieć przed Swym Najświętszym Obliczem.
Narzędziem ku temu jest modlitwa, jednak summa summarum odnaleźć własne serce trzeba nie z tego powodu, aby snuć refleksje typu "kim to ja mogę więc być", lecz po to, aby zanurzyć swe serce w Bożym Sercu.

Wówczas odczujemy pewność tego, czego od nas pragnie Bóg:

"dlatego znalazł sługa twój serce swoje, aby się modlił tą modlitwą do ciebie" (2 Sm 7, 27 w przekł. o. J Wujka).

Chodzi tu o modlitwę dziękczynną, nie zaś stricte o modlitwę prośby o rozeznanie powołania. takie jest akurat moje doświadczenie w tej materii.
Rozumiem, że mamy nie prosić, a tylko dziękować?
Stron: 1 2 3
Przekierowanie